|
Piękna pogoda witała modelarzy w dniu
startów. Wiatr słabiutki z wszystkich
kierunków utrudniał holowanie, ale ułatwiał pościg za modelami. W
zasadzie żaden pościg nie był konieczny, większość modeli lądowała
w bezpośredniej bliskości linii startu.
Z Polski do rywalizacji w F1A
stanęli: Łukasz Halicki z Wałbrzycha i krośnianie.
Pierwszy lot na 210 s wykonują mimo
wczesnej pory wszyscy bez problemów. Tylko Kuba Czekansky
wyczepia fatalnie i mimo lekkiego noszenia lata tylko 100 s. W
drugiej Mateusz Kopacz wyczepia w noszeniu, lecz model w połowie
lotu przyziemia i ląduje po 151 s. między
samochodami. Henryk Krupa wyczepia w lewym
zakręcie na 35 m i lata tylko 102 s. W zawodach tej rangi nie
wykonanie lotu maksymalnego eliminuje zawodnika z rywalizacji
o podium.
Następne loty są pozornie łatwe.
Wystarczy wyczepić w noszeniu wskazanym przez rywali lub
wyszukanym przez siebie i jest czas maksymalny. Jeszcze wyszukane
noszenie musi być stabilne, a nie krótki bąbel, który rozprasza
się na 50 m.
Maciej Krupa lata konsekwentnie
gromadząc czasy maksymalne. Ostatni lot to stres niesamowity,
wszystko można stracić lub można wejść do dogrywki przedłużając
szansę na zwycięstwo. Maciej robi ostatniego maksa i szykuje się
do dogrywki.
Mateusz wykonuje wszystkie pozostałe
loty maksymalne i ze stratą z drugiego lotu zajmuje 8. miejsce
(21. wśród seniorów).
Henryk w piątej turze nie trafia w
noszenie, w pozostałych zalicza maksy i "ląduje" na 32 pozycji.
Jakub w czwartej turze wyczepia w
pięknym noszeniu i lata maksymalnie. Jednak nie działa
determalizator i model powoli acz konsekwentnie wznosi się i
oddala. Wreszcie i Kuba i inni tracą go z oczu na nieboskłonie.
Czekańscy w tym momencie musieli pożegnać się z tym nowym i dobrze
zapowiadającym się modelem. Próby odnalezienia sygnału po
zakończeniu zawodów nie dały żadnego rezultatu. Niepowetowana
strata mająca wpływ na trwającą dalej rywalizację i najbliższe,
ważne dla Kuby starty.
W następnej turze lata maksymalnie
starym modelem w pięknym noszeniu, w następnych jednak po
kłopotach z wyczepieniem traci kolejne sekundy. W efekcie lokuje
się w drugiej połowie stawki zawodników i nie zyskuje punktów w
Pucharze Świata.
Łukasz Halicki boryka się ze swoim
modelem i jego regulacją. Elektroniczny szybowiec płata mu różne
figle na holu i po wyczepieniu. Traci więc wiele sekund i w
efekcie lokuje się na 34. pozycji.
Dogrywka późnym wieczorem na 420 s
powinna wszystko wyjaśnić. Dogrywa się 5 juniorów i 13 seniorów.
Kilku holuje od początku czasu startowego, inni czekają. Maciek
czeka. Słowacki junior Zachara wyczepia fatalnie i lata bardzo
krótko, Słoweniec Lemut też nie najlepiej. Jest szansa na medalowe
miejsce. Na 3 minuty przed końcem czasu
Maciek leci "z gwoździa" i wyczepia prawidłowo. Model "wozi się"
nad linią startu, cała krośnieńska ekipa macha koszulkami. To
dobry model, a że wokół nie widać zdecydowanych noszeń, jest
szansa na pokonanie kilku juniorów. Seniorzy raczej poza
zasięgiem, startują "klapówkami" zyskując przy starcie po
kilkadziesiąt metrów. Maciek wreszcie ląduje opodal z bardzo
dobrym czasem 187 s. Chorwatka chyba nieco krócej. Wszystko
wyjaśni się po zestawieniu pomiarów wszystkich sędziów. Dogrywają
się gumówki i silnikówki, o wynikach szybowców nic nie wiadomo.
|