Mistrzostwa Polski

Modeli Swobodnie Latających

Krosno

 2 ÷ 4 lipca 2010 r.

     

Po ubiegłorocznym sukcesie organizacyjnym Mistrzostw Polski dla Juniorów Krosno otrzymało organizację najważniejszej imprezy - 75. Mistrzostw Polski Modeli Swobodnie Latających - 2010.

Lotnisko w Krośnie przy sprzyjającym kierunku wiatru nadaje się jeszcze do rozgrywania zawodów swobodnych. Stosunkowo duży obszar płyty lotniska i rozległe pola lub rzadka zabudowa domkami jednorodzinnymi daje duży margines bezpieczeństwa dla modeli i modelarzy.

W Krośnie istnieje liczna grupa licencjonowanych i dobrze wyszkolonych sędziów i mniej liczna grupa zapaleńców, którzy są skłonni zawody tej rangi organizować dla ustawicznego podnoszenia poziomu organizacyjnego i splendoru dla krośnieńskich modelarzy w światku modelarskim.

W sobotę do rywalizacji stanęli gumówkarze i silnikówkarze. Pierwszą rundę na środku lotniska, wszak słabiutki wiatr nie mógł się zdecydować, jaki obrać kierunek.

W F1B faworyci latali maksymalnie. Dość niespodziewanie Eugeniusz Cofalik stracił 30 s. a Bartek Skibicki 65 s. Przy ustabilizowanej pogodzie to koniec marzeń o dobrej lokacie.

W drugiej turze wiatr wzmógł się nieco nadal bez zdecydowanego kierunku, więc start ze środka lotniska możliwy był tylko na 120 s. I tutaj dalsze sekundy traci Monika Sowa i Michał Wiewiórko.

Tura trzecia okazała się fatalna dla suwalskiej ekipy. Natalia Bilewicz traci 2 s., Stanisław Skibicki 10 s. a Maciej Warakomski 24 s. Wszyscy z Suwałk ze stratami raczej bez szans na podium.

W czwartej turze pechowo lata Andrzej Łukaszewicz (-24 s.), mocny obok Poczobuta zawodnik z Białegostoku. Mimo zmiany miejsca startu i skróconego czasu maksymalnego kilka model ląduje poza lotniskiem. W tym momencie tylko trzech zawodników zgromadziło komplet czasów maksymalnych. To większe obciążenie dla nich niż dla rywali, którzy pogodzili się już z przegraną i latają spokojnie.

Piąta tura przynosi dalsze straty zawodnikom z końca stawki. Michał Wiewiórko zalicza tylko 4 s. i kończy loty w tych Mistrzostwach. Bartłomiej Skibicki szuka zgubionego modelu i nie startuje w piątej kolejce i w następnych. Podobnie Natalia Bilewicz.

W turze szóstej i siódmej faworyci latają maksymalnie. Zatem ustalona wcześniej kolejność zostaje zachowana. Wieczorem dogrywać się będą: Adam Krawiec z Gliwic, Andrzej Poczobut z Białegostoku i Krzysztof Różycki z Poznania.  Stanisław Skibicki z 10 s straty zajmuje miejsce czwarte, a Andrzej Łukaszewicz ze stratą 24 s piąte. To najmniej wdzięczne lokaty, niby wysokie, ale bez medali i tytułów.

Pierwsza dogrywka w promieniach zachodzącego słońca eliminuje Andrzeja Poczobuta z dalszej walki i lokuje go na trzecim miejscu. Dwaj pozostali latają maksymalne 5 min.

45 minut później, gdy słońce pod ostrym kątem barwiło wszystko wokół na czerwono, stanęli do drugiej dogrywki na 10 min. Noszenia zanikły skutecznie i wielką sztuką byłoby choćby najmniejsze zidentyfikować. Wystartowali prawie równocześnie i oba modele krążyły blisko siebie. Obaj nie trafili w noszenie. Można było bez przeszkód obserwować rywalizację Mistrzów. Model Krawca latał wyżej, lecz Różyckiego lepiej planował. Po około pięciu minutach oba modele wylądowały łagodnie na lotnisku. Tylko z pomiaru czasu można było określić, który latał lepiej.

Lepiej o 18 s. latał Krzysztof Różycki i został Mistrzem.

To była piękna dogrywka godna Mistrzów a obserwatorzy mogli  przy otwartej kurtynie rozkoszować się rywalizacją.

 

W F1C rywalizacja jest jeszcze bardziej wyrównana i w większości dogrywki decydują o medalach. Tym bardziej lot krótszy od maksymalnego eliminuje zawodnika definitywnie.

W pierwszej turze lotu maksymalnego nie wykonuje Mirosław Szendzielarz, Patryk Straś i Gabriel Grabarkiewicz. Pan Gabriel latał stylowym modelikiem z tamtych lat bardziej dla przyjemności uczestniczenia w Mistrzostwach niż dla nawiązania walki o medale.

W drugiej turze Zbigniew Czop wali w ziemię w drugiej próbie i zalicza zero, a Dominik Pełka lata tylko 83 s.

W trzeciej bardzo mocny Marek Roman pechowo traci 3 s. i stawka zawodników z kompletem czasów maksymalnych topnieje do pięciu.

Wszyscy dotrwali do końca zawodów latając maksymalnie i byli gotowi stanąć do dogrywki. Dogrywki w znacznie gorszych warunkach termicznych i na dłuższy czas lotu. Lecz silnikówki potrafią latać wysoko i długo, nawet bez wyraźnych noszeń. Zatem dogrywka w tej kategorii może być również wspaniałym widowiskiem.

Mistrz Polski 2010 w F1B - Krzysztof Różycki z Poznania

Podium w kategorii F1B

Adam Krawiec - 2m; Krzysztof Różycki - 1m ;

Andrzej Poczobut - 3m

Podium w kategorii F1B drużynowo

OSiR Suwałki - 2m; Gliwickie SML - 1m; Aeroklub Białostocki - 3m

 

Wystartowali zaraz po ogłoszeniu czasu startowego, żeby załapać się na resztki zanikających noszeń. Problemy z uruchomieniem silnika miał Edward Burek, który w rundzie zasadniczej uszkodził dwa modele i kleił je kosztem obiadu. Poleciał jako ostatni i ani nie uzyskał przyzwoitej wysokości, ani nie trafił w choćby bąbelek. Adrian Matras też wystartował niezbyt wysoko i nie zdołał latać 5 minut. Do następnej dogrywki przeszło trzech najlepszych tego dnia; Gąsiorowski, Plachetka i Włodarczyk. Słońce schowało się za horyzontem, zapadał zmrok. Sędziowie chronometrażyści nie widzieli się nawzajem, zatem kolejną dogrywkę postanowiono rozegrać nazajutrz o godz. 5.00.

Mimo wczesnej pory wszyscy stawili się punktualnie. Kawalkada samochodów trzykrotnie przemierzała lotnisko szukając odpowiedniego miejsca. Na poziomie lotniska wiatr wiał z południa, na 100 metrach ze wschodu, a wyżej z zachodu. Konieczny był pośpiech, gdyż około szóstej nad krośnieńskim lotniskiem tworzą się pierwsze noszenia.

Plachetka wystartował bardzo ładnie na początku czasu startowego i spacerkiem udał się w pościg za modelem. Dwaj pozostali w żaden sposób nie potrafili uruchomić swoich silników w ciągu 10 minut czasu startowego. I nie wystartowali. Wygrał więc Piotr Plachetka, a jego uśmiech od ucha do ucha wskazywał na stan ducha.

Natychmiast ogłoszono następny czas startowy w kolejnej dogrywce o srebrny medal. I obaj uruchomili silniki bezproblemowo, polecieli wysoko, modele planowały pięknie, jeden tu a drugi tam. Bez dokładnego pomiaru trudno było określić, który lata dłużej. Tę dogrywkę wygrał Mariusz Gąsiorowski o marne 6 s. przed Jerzym Włodarczykiem. Tak niewielka różnica stanowi o kolorze medalu.

   

Mistrz Polski 2010 w F1C - Piotr Plachetka z Gliwic

Gabriel Grabarkiewicz - nestor polskiego modelarstwa

   

Podium w kategorii F1C

Mariusz Gasiorowski - 2m; Piotr Plachetka - 1m;

Jerzy Włodarczyk - 3m

Podium w kategorii F1C drużynowo

KML Chrzanów - 1m; nieobecna na dekoracji drużyna Aeromodelklubu Bielsko-Biała

   

W F1A do rywalizacji stanęło 37 zawodników. Wszyscy najlepsi w Polsce za wyjątkiem reprezentantów na Mistrzostwa Świata Juniorów w Rumunii: Przemka Gumiennego i Piotra Chmielewskiego.

W pierwszej turze wiatr do 3 m/s  i wypracowane noszenia gwarantowały czasy maksymalne.

Na początek Maciej Krupa nie trafia w noszenie i lata zaledwie 87 s. Tracą też cenne sekundy klasowi zawodnicy: Bartłomiej Modrzejewski, Jan Kurgan, Roman Gołubowski i Adrian Stępień. To fatalna inauguracja, która odbije się na dalszych lotach i lokacie tych zawodników.

W turze drugiej 5 s. traci Stanisław Kubit. Mateusz Kopacz wypuszcza hol bez wyczepienia i model odlatuje na zatracenie w mocnym noszeniu. Jedzie w pościg na koniec lotniska, wraca i wykonuje drugą próbę. W zdenerwowaniu fatalnie wyczepia i model po 1 s. lotu wali w ziemię. To koniec szans na przyzwoity wynik.

W trzeciej turze tracą sekundy następni zawodnicy: Grzegorz Data, Henryk Urban, Michał Słyś i Michał Olewnik. Tylko dziewięciu zawodników zgromadziło trzy czasy maksymalne. Pozornie dobre warunki termiczne, ale specyfika krośnieńskiego lotniska zbiera fatalne żniwo.

W czwartej kolejce wiatr wzmógł się do 5 m/s i czas maksymalny ograniczono do 120 s. Jakub Jaraczewski lata tylko 72 s. i wypada z elitarnej grupy kandydatów do dogrywki.

W turze piątej Henryk Krupa traci z oczu model w mocnym noszeniu zanim zadziałał determalizator. Chłopcy z pościgu również nie widzieli modelu. Robert Kopacz lata 99 s, Dradra 87 s a Jaraczewski zaledwie 27 s. Norbert Suwała łamie jedyny szybowiec i rezygnuje z dalszych startów. Z kompletem czasów maksymalnych po piątym locie pozostaje jedynie sześciu zawodników.

W szóstej turze czas maksymalny ustalono na 180 s. W hol Czesława Ziobera wplątuje się spadający hol innego zawodnika. Czesław usiłuje wyjść z tej trudnej sytuacji obronną ręką, Obcy hol plącze mu nogi i zwisa zaczepiony w połowie jego holu. Wyczepia wreszcie fatalnie, urywa hol, model traci połowę wysokości. Lata 142 s i wypada ze stawki walczących o medale. Henryk Krupa zdenerwowany stratą modelu w poprzedniej kolejce wyczepia poza noszeniem i lata 113 s. Już tylko czterech zawodników ma na koncie sześć maksów.

Kolejka siódma rozpoczyna się bez niespodzianek. Zawodnicy startujący w komisjach jako pierwsi latają bez kłopotów maksymalnie. Po 25 minutach wiatr wzmaga się do  7 m/s i zmienia kierunek na zabudowania. Kropi drobny deszczyk. Pojawiają się poważne problemy z holowaniem, identyfikacją noszeń i pościgiem. Nie ma podstaw do przerwania kolejki. Krzysztof Stężalski nie wraca z pościgu za modelem i zalicza zero. Robert i Mateusz Kopacz wykonują loty w deszczu i wietrze walcząc o cenne sekundy do punktacji drużynowej. Wielu zawodników (14) ze środka i końca stawki rezygnuje ze startu w obawie o modele. Do dogrywki kwalifikuje się 3 modelarzy: Kamil Halicki, Tomasz Izydorczyk i Dariusz Stężalski.

Nad krośnieńskim lotniskiem  zaczyna padać rzęsisty deszcz. 

Mistrz Polski 2010 - Kamil Halicki (w środku)

Obok Roman Gołubowski i trener Ryszard Halicki

 

Najlepszy krośnieński zawodnik Henryk Krupa

Gdy tylko warunki poprawiły się trochę i przestał padać deszcz, zawodnicy i obsługa wyjechali na środek mokrego lotniska, aby rozegrać dogrywkę.

Po deszczu wiatr do 3 m/s z zachodu. Ustalono czas maksymalny 300 s. i 10 min. czasu startowego. Kamil Halicki wyczepił bardzo dobrze zyskując na starcie dynamicznym ok. 20 m. Model planował poprawnie, jakby w leciutkim noszeniu. Stężalski i Izydorczyk szukali dłużej. Wyczepili wreszcie nie najlepiej i bez noszenia. Stężalski lądował szybko (131 s.) a Izydorczyk nieco później (182 s.). I tak bez większych emocji i modelarskich fajerwerków rozstrzygnęła się rozgrywka o medale w kategorii F1A.

   

Podium w kategorii F1A

Tomasz Izydorczyk - 2m; Kamil Halicki - 1m;

Dariusz Stężalski - 3m

Podium w kategorii F1Adrużynowo

Gliwickie SML - kierownik ekipy Czesław Moj - 2m;

Aeroklub Podkarpacki - Henryk Krupa, Robert Kopacz

i Mateusz Kopacz - 1m;

Krośnieńskie SML - Jakub Czekansky, Maciej Krupa

i Michał Słyś - 3m.

 

   

Zawody przeprowadzone były w miarę poprawnie. Nie zgłoszono oficjalnych protestów. Przedstawione uwagi wyjaśniane były na bieżąco.

Uciążliwa dla zawodników i obsługi kilkakrotna zmiana miejsca startu spowodowana była zmieniającym się kierunkiem wiatru.

Skrócenie czasu lotu maksymalnego w pierwszym i drugim dniu do 120 s. okazało się trafne. Uniknięto niebezpieczeństwa utraty modeli przed ważnymi zawodami Mistrzostw Europy i Świata, a i tak w kolejnych turach wielu zawodników miało problem z osiągnięciem czasu maksymalnego.

Mistrzostwa to pojedyncze zawody, w których małe potknięcie, jeden nieudany lot odsuwa szansę na dobry wynik definitywnie. A w modelarstwie lotniczym na najwyższym poziomie problemem nie jest uzyskanie czasu maksymalnego a uniknięcie błędu skutkującego krótszym czasem lotu.

Większość zawodników posiada sprzęt i umiejętności gwarantujące wykonanie siedmiu lotów maksymalnych. Słaba stroną większości jest psychika, słaba odporność i niedostatecznie wypracowana motywacja. Czynniki skutkujące błędami, których zawodnicy wyczynowi nigdy popełnić nie powinni.

Dla ekip krośnieńskich Mistrzostwa były bardzo udane. Złoty i brązowy medal drużynowy lokuje krośnieńskich zawodników w krajowej czołówce z pięknymi perspektywami. Seniorzy latają poprawnie, a juniorzy coraz lepiej.

W klasyfikacji indywidualnej apetyty krośnieńskich modelarzy oparte na obiektywnej ocenie ich możliwości były znacznie większe. Trudno jednak latać swobodnie, gdy członkowie ekipy wykonują liczne czynności organizacyjne, od serwowania zupy po wywiady dla telewizji publicznej, a filar zespołu siedzi przygięty nawałem obowiązków i chorobą.

Wielu uczestników Mistrzostw pytało o przyszłoroczne plany organizacyjne krośnieńskich działaczy. I to jest najlepszą oceną tych zawodów.

Komplet wyników Mistrzostw Polski MSL -Krosno 2010 >>

 

(ak)

foto: arti2

 

Zawody zostały sfinansowane:

* ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki,

* ze środków Gminy Krosno,

* ze środków własnych Aeroklubu Podkarpackiego i Krośnieńskiego Stowarzyszenia Modelarzy Lotniczych.

 

Krośnieńskie Stowarzyszenie Modelarzy Lotniczych

ul. Żwirki i Wigury 9, 38-400 Krosno

modelarze.krosno@interia.pl

603 178 184