|
W Krośnie
rozegrano ostatnie zawody Pucharu Polski w RCES. Ich wynik mógł
być decydujący w klasyfikacji końcowej Pucharu. Przyjechali
prowadzący w klasyfikacji po dwóch zawodach, a pozostali
zrezygnowali. Krośnianie wystawili dwóch licencjonowanych
modelarzy.
Organizatorzy
dopuścili do startów również modelarzy bez licencji w ramach
promocji tej dyscypliny. I bardzo dobrze, bo ci poczynali sobie
całkiem nieźle.
Już od pierwszej
tury lotów prowadził Wojciech Wiklowski z Krosna latając
maksymalnie i lądując celnie. Wojciech to niegdysiejszy Mistrz
Polski w F3B, więc umiejętności i wiedzę ma wystarczającą, aby
wygrywać. Wygrał Memoriał Kazimierza Ginalskiego i Puchar
ufundowany przez Rodzinę zdobił będzie jego trofea przez rok.
Różnice punktowe
między rywalami w czołówce były niewielkie. Najczęściej wynikające
z przekroczenia czasu maksymalnego i celności
lądowania.
Pięknie polatał
junior Michał Słyś, który specjalizuje się i osiąga sukcesy w
modelach swobodnie latających. Szybowcami RC lata rekreacyjnie, co
nie przeszkadza mu wygrywać z najlepszymi. Wygrał zmagania
pucharowe wyprzedzając faworytów i zajął w punktacji
końcowej Pucharu Polski piąte miejsce.
Faworyci
pucharowej rywalizacji; Stanisław i Michał Salamon z Gliwic
latali w Krośnie bardzo dobrze. Stanęli na podium, pozyskali
pucharowe punkty i wygrali w klasyfikacji końcowej Pucharu Polski.
Pierwsze miejsce zajął syn Michał o 2 punkty przed ojcem
Stanisławem.
Dobrze też latał
Bruno Rusin lokując się w Zawodach na czwartym miejscu, a w
Pucharze Polski na trzecim.
Bardzo ładny
model i poprawne loty zademonstrował mistrz od elektroniki
Stanisław Bolko ze Stalowej Woli.
Klasą dla siebie
w krośnieńskich Zawodach był Tadeusz Jurczyk startujący modelem
szkolnym Zefirek wykonanym z zestawu firmy Model Making. Gdyby
dysponował niezawodnymi bateriami i trochę
lepszym silnikiem, mógłby rywalizować z najlepszymi. Podobnie
zresztą, jak młodzi krośnieńscy juniorzy; Arkadiusz Wojewoda,
Michał Śliwiński i Michał Zarych, startujący swoimi pierwszymi
modelami przeznaczonymi do nauki pilotażu.
Różnice punktowe w czołówce były
niewielkie. W poszczególnych turach wygrywał zawodnik, który
potrafił bardziej precyzyjnie wylądować w czasie 9 min. i
wylądować celnie. Kilku zawodników traciło punkty po przekroczeniu
czasu mimo, że pomocnicy na bieżąco informowali swoich zawodników
o upływającym czasie.
Celność lądowania wzrastała z liczbą
lotów. Stąd wniosek, że i tę czynność należy trenować, aby
zwiększyć szansę na dodatkowe punkty w zawodach.
Liczba startujących umożliwiała lot
każdego zawodnika w ciągu godziny, stabilne warunki atmosferyczne
były w miarę jednakowe dla każdego startującego. Nie było więc
potrzeby przeliczania punktacji na 1000.
Po raz pierwszy krośnieńscy zawodnicy
RC mieli możliwość konfrontacji z krajową czołówką. I wypadli w
niej nadzwyczaj dobrze. Już teraz, z marszu mogą oni rywalizować z
najlepszymi i mogą wygrywać. Lekki trening
i kilka startów na obcych lotniskach szanse te jeszcze bardziej
mogłyby zwiększyć. Zważywszy, że w tych
Zawodach startowało tylko kilku krośnieńskich modelarzy, inni,
wcale nie gorsi, na start nie zdecydowali się, Krosno mogłoby
stanowić mocną ekipę również w tej kategorii.
Jak będzie pokaże przyszły rok.
(ak)
foto: arti2 & son
Kategoria nazywana umownie RCES
jawi się jako niezwykle ciekawa i stosunkowo łatwa w
organizacji. Można byłoby się zastanowić, czy nie zastąpić w
zawodach i mistrzostwach juniorów młodszych F3J/M tą właśnie
klasą.
F3J/M traci zwolenników
prawdopodobnie ze względu na kłopoty z holowaniem i holownikami.
Wymaga też znacznie większej przestrzeni niż RCES. Są też inne
argumenty, które należy przywołać, gdy dyskusja w tej sprawie
rozpocznie się przed nowym sezonem. |